← Gasnące Słońca
Latarnia Ghula

21.01.2026

Latarnia Ghula

Uczestnicy sesji

Artur Artur
Eli Eli MG
Kristine Kristine
Macko Macko

Opowiesc o Latarni


Widzicie ten blask? Nie, nie tam — niżej, w cieniu Kainosa. Ta pomarańczowa smuga. To Latarnia.
Ghül's Lantern. Oficjalnie jej nie ma. Nie znajdziecie jej na żadnej mapie Kościoła, żadnym rejestrze gildyjnym. Pentateuch świeci tam, w górze, pełen katedr i modlitw — a tutaj, w jego cieniu, jest Latarnia. Trzysta lat temu jakiś wariat o imieniu Ghül przyholował tu wrak tankowca Drugiej Republiki i powiedział "otwieram bar". Reszta to historia.
Posłuchajcie, bo powiem to raz.
Latarnia to nie stacja. To trzynaście statków zspawanych ze sobą, obracających się wokół wspólnego rdzenia. Grawitacja jest tam, gdzie ją zrobili — czyli wszędzie inna. W sekcji Bazarowej masz może 0.3g, wystarczy żeby piwo zostało w szklance. W Norach — prawie zero. Przyzwyczaicie się. Albo nie.
Światła są pomarańczowe, bo tak taniej. Powietrze pachnie recyklingiem, smarami i czymś słodkim — to Pył Gwiezdny, narkotyk. Nie dotykajcie. Chyba że chcecie spędzić trzy dni widząc kolory, których nie ma.
Zasada pierwsza: nikt tam nie jest ciekawy. Nie pytacie skąd ktoś ma towar, nie pytacie dokąd leci, nie pytacie jak się naprawdę nazywa. To jedyna zasada, której przestrzegają wszyscy — bo łamanie jej kończy się śluzą.
Zasada druga: broń palna to kłopoty. Wszyscy noszą noże, maczety, czasem paralizatory. Laser w zamkniętej przestrzeni to dziura w kadłubie. Dziura w kadłubie to wszyscy martwi. Więc jeśli wyciągniesz pistolet — masz trzy sekundy, zanim cała sekcja rzuci się na ciebie. Nie dlatego, że cię nienawidzą. Dlatego, że chcą żyć.
Zasada trzecia: nie ma tu Kościoła. Znaczy — jest kaplica, gdzieś w Sekcji Siódmej, prowadzi ją jakiś zbzikowany mnich, który uciekł z Pentateuch. Ale nikt nie słucha. Inkwizycja? Nie zapuszcza się w Pas. Za dużo miejsc, gdzie można zniknąć. Za mało miejsc, gdzie można lądować. To nasza... wolność, jeśli tak chcecie to nazwać.
Chcecie sprzedać towar?
Bazar Rdzy — to główny plac handlowy. Stragany, budy, stoiska przyczepione do ścian i sufitu. Elektronika, części, broń "z odzysku". Nie kupujcie jedzenia od typów przy wejściu — to oszuści. Idźcie głębiej.
Matka Yong — mały sklepik na końcu Bazaru, szyld z chińskimi znakami. Stara kobieta, wygląda jakby miała sto lat. To najlepszy paser na Latarni. Kupi wszystko — artefakty Drugiej Republiki, technologię, relikwie... Jeśli macie coś naprawdę gorącego, ona znajdzie kupca. Nie pytajcie jak. Po prostu znajdzie.
Ale uważajcie. Matka Yong pamięta twarze. Jeśli ją oszukacie — nigdy więcej nie sprzedacie niczego w Pasie. Jej sieć sięga dalej niż myślicie.
Kantor Braci Valek — wymiana walut, transfery, "pożyczki". Jeśli potrzebujecie gotówki szybko albo chcecie wysłać pieniądze gdzieś bez śladu — to wasze miejsce. Biorą 15% za dyskrecję. Warto.
Bar "Ostatni Oddech" — to tam się schodzi. Piwo jest okropne, ale tanie. Alkohol lepszy — robią go z czegokolwiek, nawet nie pytajcie. Tam znajdziecie zlecenia, plotki, kontakty. Tam też usłyszycie, jeśli ktoś was szuka.
Bo ludzie tam gadają. Niby "nikt nie jest ciekawy" — ale wszyscy słuchają.
Jeszcze jedno.
Widzicie tę ciemność wokół Latarni? Te skały? Pas Lazara to cmentarz. Stare wraki, porzucone stacje, rzeczy z czasów Drugiej Republiki, o których nikt nie chce mówić. Niektórzy szukają tam skarbów. Niektórzy wracają. Większość nie.
Więc trzymajcie się Latarni. Sprzedajcie co macie. Kupcie co potrzebujecie. I nie zapuszczajcie się w ciemność, jeśli nie musicie.
Dobra. Dokujemy za dwadzieścia minut. Zbierajcie się.